18.10.2015

Wstałem w południe, bo zarwałem noc, jak co dzień. W lodówce pusto. W zlewie nieprzenikniony tłok i zamieszanie. Za oknem październikowa kara za grzechy lata. Wypiłem łyk wczorajszej kawy. Wyszedłem do sklepu po papierosy i papier toaletowy. Zmokłem jak pies. Mam dziś 28 urodziny. Jeszcze 2 lata i będę dorosły.