05.04.2014

Jestem w Amsterdamie. Koniec wakacji. Przywiozłem 2000 zdjęć, chorizo iberico, miód, marokański piasek w butach i fez na głowie. Andaluzja > Holandia. Siedzę przed laptopem jak dawniej i z chęcią zamieniłbym go na bilet do Peru, albo chociaż do Sanoka. W ostatecznym rozrachunku, wakacje zawsze doprowadzają mnie do depresji. Tym razem, leczę ją hiszpańską kiełbasą.