20.02.2014

Pamiętam, że będąc młodym chłopakiem, miałem gumowego motocyklistę-zabawkę w pozycji siedzącej. Z czasem zeszła z niego cała farba i stał się czymś gumowym o kształtach siedzącego motocyklisty. Z jakichś powodów, ten kawałek gumy był dla mnie dość ważny. Towarzyszył mi wszędzie, choć nie miałem dla niego motoru. W końcu utopiłem go w kiblu i w ten brutalny sposób zakończyłem swoje dzieciństwo. Nazajutrz, w pierwszy dzień dorosłości, przetrząsałem stertę gazet ukrytych na strychu i odkopałem gumowy przedmiot w kształcie motoru. Zrozumiałem wtedy coś bardzo ważnego: Nigdy nie pozbywaj się gumowego motocyklisty.